To dobre na początek kariery. Generalnie jak się jest młodym, bez wykształcenia. Dużych pieniędzy się nie zarobi, bo to same MLMy i jakieś dziwne ankiety. I tak dlalej … W świecie COVID 19 zaczynasz już pewnie zauważać, że praca zdalna to nie dziwoląg, orbitujący gdzieś na obrzeżach rynku pracy. Wciąż jednak możesz mieć wrażenie, że to efekt sytuacji kryzysowej, rzecz przejściowa i w sumie prowizorka. Otóż nie. Praca zdalna to nie tylko nowość, która zostanie z nami po pandemii. Już jest z nami od dawna, a istniejące badania obalają popularne bzdury, które na jej temat się głosi.

Zalety pracy zdalnej, zarówno z perspektywy pracodawcy, jak i pracownika zaczynają być coraz szerzej znane. My piszemy o nich na przykład tutaj. Na temat pracy zdalnej krążą też najróżniejsze mity i opowieści. Niektórzy się z tym zgadzają, inni nie. Ten tekst nie traktuje również o takich sprawach.

Tym razem postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej kwestiom uznawanym powszechnie za fakty, często przez samych pracowników zdalnych. Tymczasem badania przeprowadzone przez Flexjobs oraz Global Workplace Analytics te uznane fakty podważają. Badania te przeprowadzono w USA. I tu możesz pomyśleć – super, co to ma wspólnego z nami. Otóż sporo, bo trendy w pracy zdalnej obecnej w USA migrują z czasem do Europy. A preprowadzono je w roku 2017, grubo przed pandemią! Oczywiście, przytaczamy też kilka innych, świeższych i bliższych nam badań, chodzi jednak o puentę – praca zdalna już od dawna jest inna niż myślisz.

1. Dobre dla młodych, na początek

Już nawet w Polsce przestaje być to prawdą. Wciąż jednak panuje przekonanie, że pracą zdalną zajmują się głównie młodzi, na początku swojej kariery. Jak to zaś wyglądało w USA w 2017?  W chwili przeprowadzenia badań połowa pracowników zdalnych była w wieku 45+. To więcej, niż na rynku pracy jako całości, gdzie proporcja zatrudnionych w tym wieku wynosiła 41%. Zalety pracy zdalnej cenią sobie nie tylko młodzi, po prostu do tej pory, w Polsce, nie było dobrego klimatu do szybszej popularyzacji tej formy zatrudnienia wśród starszych pracowników. Co oznacza często – bardziej doświadczonych, zatrudnionych na bardziej odpowiedzialnych stanowiskach.  A za tym idzie …

2. To te wszystkie fejsbuki, ankiety i mlm

Jasne, że nie wszystkie zdalne zawody wymagają doktoratu, czy w ogóle wyższego wykształcenia. Pracownicy bez specjalistycznych kwalifikacji – a przynajmniej bez formalnego wykształcenia, bo jak na razie na żadnej uczelni Katedry Bitcoina nie uświadczysz – znajdą w sieci naprawdę sporo możliwości i ofert. Wspomniane badania wskazują jednak, że pracownicy zdalni są przynajmniej studentami w 53%. Wśród pracowników on-site odsetek ten wyniósł jedynie 37%. Tak naprawdę nie ma się czemu dziwić, ogromna ilość zawodów, wymagających minimalnych kwalifikacji, to prace fizyczne, wykonywane w przeznaczonym do tego miejscu. Na tym tle, praca zdalna, która polega przede wszystkim na przetwarzaniu informacji, musi wypaść lepiej. Z całą pewnością statystyki zawyża branża IT, ale również wiele wolnych zawodów, jak architekci czy projektanci… ale też lekarze, przedstawiciele usług sektora finansowego czy nauczyciele. Tak czy inaczej, nie są to tylko “te wszystkie proste prace dla młodych na początek”.

3. W domu brak motywacji do pracy

Tylko się krąży pomiędzy lodówką a kanapą, w kółko robiąc przerwy i udając, że się pracuje. Tu akurat nie brakuje różnorodnych badań, z całego świata, również z Polski, jak chociażby badania InightOt Lab z końca marca 2020. Wyniki wskazują, że pracownicy zdalni pozostają przynajmniej tak samo zaangażowani w swoje obowiązki, jak pracownicy biurowi. W niektórych badaniach wychodzi, że przykładają się nawet w większym stopniu. Warunkiem jest tu odpowiednie przygotowanie zarówno firmy, jak i samych pracowników, a także dostarczenie im adekwatnych narzędzi.

4. To chwilowe rozwiązanie, po pandemii się uspokoi

“Ktoś mi niedawno powiedział: „pracownicy Comarchu pokochali pracę zdalną”. Na dłuższą metę nie widzę jednak tego modelu.” – stwierdził niedawno Prezes Zarządu Comarch w wywiadzie udzielonym Business Insider . Cóż, wszystko wskazuje na to, że będzie musiał zacząć się do pracy zdalnej przyzwyczajać. Wyniki badań Global Wokplace pokazały, że pracownicy z ponad połowy objętch badaniem amerykańskich miast wskazali pracę zdalną jako preferowaną formę współpracy. W 2017. Jak to wyglada na naszym podwórku? Wspomniane InsightOut Lab 7 kwietnia 2020 stwierdziło, że w sondarzu NEXERY 43% ankietowanych w Polsce miało doświadczenie w pracy zdalnej. 6 na 10 ankietowanych wyraziło przekonanie, że epidemia trwale powiększy udział pracy zdalnej na rynku. Badania przeprowadzone przez Nationale Nederlanden pokazują, że 25% ankietowanych deklaruje chęć do pracy zdalnej już na stałe. Z kolei z badań Pracuj.pl wynika, że choć w całości zdalnie pracować chciałoby jedynie 10% ankietowanych, to aż 40% wolałoby przychodzić do biura jedynie raz w tygodniu. 

Już przeprowadzone w 2017 roku badania Global Workplace wskazywały, że pracownicy zdalni to najszybciej rozwijająca się społeczność pracownicza w USA. Tegoroczne trendy w Polsce w pełni to potwierdzają. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że giganci IT dostrzegają zapotrzebowanie na narzedzia pracy zdalnej i przez ostatni rok uczynili ją łatwiejszą niż kiedykolwiek. Przykład to niedawny rebranding połączony z szeregiem usprawnień pakietu narzędzi G-suite, od teraz znanego jako Google Workspace. Kiedy pojawiają się narzędzia sprawnej współpracy, firmy na pracy zdalnej mogą, przy właściwym przygotowaniu, jedynie zaoszczędzić.

5. Z pracy zdalnej nie da się utrzymać

Zapewne przedstawiciele zawodów związanych z IT, projektanci graficzni czy montażyści video wiedzą, że to nieprawda. Wielu z nich nawet jednak może uważać, że akurat tego typu zawody stanowią wyjątek, reszta zaś, to ten niesławny mlm czy klikanie w reklamy. Wiąże się to z wciąż pokutującym przekonaniem nr 1 i 2, że praca zdalna to generalnie taki starter dla młodych, niedoświadczonych i bez kompetencji. 

Tymczasem wspomniane badanie Global Workforce wykazało, że mediana zarobków pracowników zdalnych w USA jest wyższa niż pracowników biurowych. W ujęciu rocznym było to średnio 4000 USD więcej. W Polsce takie dane, w czasie pandemii i związanych z nią zawirowań na rynku pracy sa ciężkie do zweryfikowania. Kiedy jednak sytuacja się nieco uspokoi, spodziewać można się proporcjonalnych danych. Choćby dlatego, że zdalne stanowisko pracy oznacza mniejsze koszty po stronie pracodawcy, który może dzięki temu przedstawić atrakcyjniejszą finansowo ofertę.

6. Dobre dla młodych, na początek 2

I to jest naprawdę zaskakujące. Choć, jeśli się chwilę zastanowić, oczywiste. Otóż Global Workforce wykazało, że system pracy zdalnej pozwala dłużej utrzymywać w pracy starszych pracowników. Ok, tu się nie będę upierał, że taki trend jest już wyraźny w Polsce, choć zapewne znalazłoby się sporo przykładów. Skąd jednak taki wynik w USA?

Otóż wynika to z sytuacji, która akurat ma coraz częściej miejsce i u nas, zwłaszcza wśród wysokiej klasy specjalistów. Ludzie zakładają rodziny i kupują domy na wsi. Często posiadają dostateczne zapasy kapitału, żeby móc spokojnie pomyśleć o własnym interesie, z dala od miasta. Mając możliwość dalszej pracy w zawodzie, tyle, że w systemie zdalnym, często decydują się jednak na tę opcję. W ten sposób zyskują firmy, bo utrzymują potencjał cenionego specjalisty. Zyskują też rzeczeni specjaliści, którym niekoniecznie w smak jest jeszcze rzucać wszystko i wyjeżdżać w Bieszczady.